środa, 15 lutego 2012

VI część .

James próbował być silny lecz powoli tracił przytomność no i krew, ale ją tracił szybciej.
- Clarissa, przestań. - dusiłam się już, nie miałam na nic siły - prosze ... - wtedy James wziął szklanke i wlał tam troche swojej krwi, podał mi ją.
- Wypij, będziesz silna, ja i tak ... - stracił przytomność. 
- nie !!!! - płakałam, nie mogłam już wytrzymać, ale byłam silna ... dla niego .. i dla nas. - wzięłam tą krew i wypiłam ją. Energia mi wzrosła, kły rosły, a siła i prędkość była nieskończona. - zostaw go ! - odepchnęłam ją z całej siły, podbiegłam do niej i ugryzłam w szyje. - a to za wszystkie krzywdy które mu wyrządziłaś. - wzięłam nóż i wbiłam jej w brzuch.
- Wiesz, że nawet to mnie nie zabije ? Musiałabyś wyrwać moje serce i je spalić .. a na pewno sie nie odważysz tego zrobić .. - wyjęła nóż lekkim machnięciem ręki, jej rana od razu się zrosła. - a teraz żegnam, policze się z wami następnym razem. - wybiegła trzaskając drzwiami.
- James !!!! - podbiegłam do niego i zaczęłam coraz bardziej płakać. - czemu .. czemu to zrobiłeś ? jestem nieśmiertelna .. nic by mi sie nie stało, czemu dałeś sie ugryźć ? - złapałam go za ręke, była zimna. Moje łzy leciały na jego dłoń. - prosze .. nie odchodź - wykrztusiłam to z siebie bardzo cicho. Po chwili ścisnął mi ręke.
- Jessica.. - powoli otwierał oczy. - odejdź, nie chce żebyś widziała jak umieram, nic się nie da już zrobić.. nic.
- A właśnie że jest sposób, Clarissa ugryzła żeby cie zabić, a ja moge ugryźć żebyś był nieśmiertelny. Tylko to moge zrobić .. - nachyliłam się by go ugryźć, lecz mi przeszkodził.
Nie, nie chce być krwiożerczą bestią. Nie wiem jak ty mogłaś sie zgodzić na zostanie takim wampirem.. - odsunął się ode mnie - jestem ci wdzięczny że uratowałaś mi zycie, ale .. to kim jesteś.. nie zaakceptuje tego.
Płakałam, chciałam z nim być a on mnie odtrącił za to kim jestem, nawet nie dał mi wytłumaczyć że nie chciałam być potworem, nie chciałam się zmieniać w wampira, nie chcialam tego. To nie był mój wybór. Odeszłam, w końcu nie chce mnie znać, nie chce mnie zaakceptować. Wiem co z tym zrobić lecz .. nie do końca jest to możliwe. Poszłam do parku .. w końcu Elline i Cheeyz na mnie czekają.
- Gdzie ty byłaś, wszystko dobrze? Czemu płaczesz?  - Cheeyz podniosła się z ławki i patrzyła na moje łzy.
- Wszystko będzie dobrze .. - Elline mnie mocno przytuliła i zaczęła płakać. - wiem o tobie, Clarissie i Tori. - wytarła moje łzy, a potem swoje. - nie płacz już, wszystko się ułoży.
- Ale .. ale on umrze. - teraz byłam w stanie krytycznym, ryczałam jak bóbr.
- Ale przecież .. mogłaś go ..
- Elline, próbowałam.  Nie chciał, on .. on umrze a na dodatek nie chce mnie znać !! - Cheeyz podeszła do nas.
- Kto mu to zrobił ? - zapytała obojętnie patrząc na nas, nie okazywała żadnych uczuć.
- Clarissa.. chciała go zabić.- usiadłam na ławce patrząc w dół.
- Clarissa .. - Elline powtórzyła to tajemniczo. - zaraz wróce.
- Ale .. - Cheeyz patrzyła na Elline ze zdziwieniem, a ja chciałam wtrącić coś do swojego "ale", no ale nie zdążyłam bo Elline mi przerwała.
- Zaraz wróce .. poczekajcie tu. - poszła w kierunku wyjścia.
Jak Elline oddaliła się od parku to zadzwoniła do Clarissy.
- Halo .. - powiedziała Clarissa.
- Co ty zrobiłaś ?! Miałaś sie trzymać zdaleka, taka była umowa, miałaś nas nie krzywdzić !! - wykrzyknęła. 
- Was .. a James to już nie "wy". - rozłączyła się.
Elline wróciła do parku, Cheeyz tam nie było, a obok mnie siedział Dagg.
- Dagg, nie mam nastroju, na prawde. Odejdź - powiedziałam patrząc mu w oczy. Schylił się żeby mnie pocałować, ale się odwróciłam. - odejdź ..
- Dobrze, ale i tak będe o ciebie walczył. James to idiota, nie zasługuje na ciebie ..
- Zamknij się !! Nie masz prawa tak o nim mówić, kocham go. A ty jesteś dupkiem !!! - wykrzyknęłam mu to prosto w twarz. To było podłe, ale nie może sobie bezkarnie obrażać Jamesa.
- Nie poznaje cie .. nigdy taka nie byłaś. - wstał i powiedział patrząc mi w oczy.
- Nigdy mnie nie znałeś, nie wiesz jaka jestem, nie wiesz !! - uciekłam z płaczem do domu.
- Jak mogłeś?! - Elline podeszła do Dagga i uderzyła go w twarz mówiąc do niego. - jesteś świnią, jak Jess to określiła-zwykłym dupkiem  !!! - odwróciła się i odeszła. Złapał ją za ręke, odwrócił i pocałował.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz